Nie było mnie ponad dwa tygodnie, bo byłam w Grecji (<333) ale za to miałam dużo czasu i jeszcze raz napisałam pierwszy rozdział, tylko że rozszerzony :) A więc macie... :)
ROZDZIAŁ I
Albus obudził się bardzo wcześnie. Za oknem dopiero
wschodziło słońce. Na łóżku obok chrapał James – starszy brat Al’a. Przy
drzwiach stały zapakowane kufry i klatka z piękną, dużą sową – Kasandrą, która
cicho pohukiwała, najwyraźniej licząc na jakiś przysmak. Chłopiec jeszcze raz
wziął do ręki list, który dostał zaledwie miesiąc temu i nadal nie dowierzając,
że jego największe właśnie się spełnia, przeczytał jego treść:
Szanowny Panie Potter!
Uprzejmie informuję, że został Pan przyjęty do Szkoły Magii i
Czarodziejstwa w Hogwarcie. Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Express
Hogwart odjeżdża tego samego dnia o godzinie 11:00 ze stacji King’s Cross, z
peronu numer 9 i ¾. Zaznaczam, że uczniowie pierwszego roku mogą mieć: sowę,
ropuchę lub kota. Pierwszoroczniakom zabrania się posiadania własnych
mioteł.
Jeszcze
raz gratuluję przyjęcia do Hogwartu!
Dołączam również listę podręczników oraz przedmiotów potrzebnych uczniom
klas
pierwszych.
pierwszych.
Z wyrazami szacunku
Prof. N. Longbottom
z-ca dyrektora Hogwartu
Pozdrów rodziców Al. J
Albus
uśmiechnął się i jeszcze raz sprawdził czy czegoś nie zapomniał, więc spojrzał
na pergamin, który dostał razem listem:
Uczniowie
pierwszego roku powinni posiadać:
·
czarną
szatę oraz czarne spodnie
·
białą
koszulę i szary sweter
·
czarne
buty
·
Podręcznik
do Eliksirów – I stopień
·
Podręcznik
do OPCM – I stopień
·
Podręcznik
do Zielarstwa – I stopień
·
Podręcznik
do Historia Magii – I stopień
·
Podręcznik
do Zaklęć – I stopień
Prof. N. Longbottom
z-ca dyrektora Hogwartu
-
Chyba wszystko mam. – mruknął pod nosem Albus.
W tym
samym momencie do pokoju weszła Ginny – matka chłopców i małej Lily, która
spała w sąsiednim pokoju.
- Al,
wsta… Jesteś chory? Z własnej woli wstałeś przed południem? – zdziwiła się matka.
Albus
zaśmiał się i obiecał, że za pięć minut będzie siedział ubrany i gotowy w
kuchni.
Po
chwili cały dom Potterów tętnił życiem. Sowy skrzeczały, a James straszył
Albusa, że może trafić do Slytherinu.
- Zaraz się spóźnimy i będziecie
musieli iść do Hogwartu na piechotę! – krzyknął Harry.
Dziesięć
minut później wszyscy siedzieli w samochodzie (Harry kilka dni temu otrzymał
mugolskie prawo jazdy). Na stację King’s Cross dotarli dwadzieścia minut przed
11:00. Mieli bardzo dużo czasu. Na stacji nie było dużego ruchu, więc spokojnie
przeszli przez barierkę i znaleźli się na peronie numer 9 i ¾. Express Hogwart
– wielka, czerwona lokomotywa już czekała na uczniów. Lily – młodsza siostra chłopów
była bliska płaczu, bo też chciała jechać do Hogwartu.
- Mamo! Ja też chcę jechać! –
krzyczała co chwilę.
- Spokojnie… Za dwa lata będziesz
siedziała w pociągu ze swoimi braćmi… - uspokajała ją matka.
James
ciągle powtarzał: Slytherin, Slytherin, Slytherin, żeby przestraszyć Albusa i
zrobić mu na złość.
Nagle
Harry usłyszał głosy swoich najlepszych przyjaciół z czasów szkolnych – Rona i
Hermiony, którzy stali kawałek dalej z dziećmi: Hugo i Rose. Dziewczynka też
miała po raz pierwszy wsiąść do Expressu Hogwart.
Pojawił
się też Draco Malfoy…
- Lepiej uważajcie na jego syna…
Scorpiusa… Czy jak on tam ma… - powiedział Harry.
James
wybuchnął śmiechem.
- Scorpius?! Jak można nazwać syna
Scorpius?! – prawie płacząc ze śmiechu zapytał się taty.
Harry
udając, że tego nie słyszał, ciągnął dalej.
- Jeśli ma taki sam charakterek jak
Draco, to nie będziecie mieć z nim lekko…
- Zostało pięć minut! Wsiadajcie! –
krzyknęła Hermiona.
James i Rose wsiedli do pociągu.
Albus też szedł w tamtą stronę, ale zawahał się usiadł na ziemi.
- Co się stało? – zapytał zaniepokojony Harry.
- Boję się… że trafię do Slytherinu…
- ostatnie słowa powiedział szeptem Al.
- Albusie Severusie Potter… Nosisz
imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu. Jeden był w Slytherinie. Nie znałem
bardziej odważnego człowieka.
- Ale co jeśli…
- To wtedy Slytherin zyska nowego,
wspaniałego ucznia.
- Ale…
- Ale jeśli ma to dla ciebie aż takie
znaczenie, możesz wybrać Gryffindor. Tiara Przydziału na pewno weźmie to pod
uwagę.
- Naprawdę?!
- Tak było w moim przypadku.
Harry przytulił syna, któremu łza
zakręciła się w oku. Wiedział, że będzie bardzo tęsknił za ojcem, ale usłyszał
dźwięk gwizdka i musiał szybko zająć miejsce w wagonie. Wtem Express Hogwart
ruszył, a rodzicom pozostało tylko pomachać dzieciom na pożegnanie.
Pierwszoroczniacy mogli natomiast zastanawiać się do jakiego domu trafią…
______________________________________________________